Mieliśmy kilka powodów do świętowania, więc wybraliśmy koreańską wersję celebracji - nasi współlokatorzy zaproponowali wyjście na grillowane owoce morza w lokalu znanym ze świetnej jakości. I choć ciężko byłoby go nazwać restauracją, a jego wnętrze przypominało miejsca w których stołowaliśmy się w Indiach, to było warto. Wszystkie stoliki zajęte były przez świętujących ludzi, mlaszczących głośno nad swoimi miseczkami, co chwilę ktoś przepijał soju, było głośno i koreańsko.
Niestety zapomnieliśmy zabrać ze sobą aparatu, mamy więc nadzieję, że zdjęcia robione komórką wystarczą.
=======================
Since we had a good reason(s) to celebrate, we chose to do it in a Korean way. Our Korean friends proposed seafood grill in a ... (euphemism is coming) very cosy looking local (yet another euphemism) restaurant. It was awesome. And I don't mean the food only, but party-atmosphere and overall koreanishness.
Since we forgot to take the camera, we can only post mobile-made photos, but I hope that's enough.
Pachnotka zwyczajna podobno zwalcza alergię, stany zapalne i ładnie prezentuje się na parapecie. W Polsce, niestety, najczęściej spotykana w tym ostatnim wydaniu albo tabletkach herbapolu. W kuchni koreańskiej natomiast jest często dodawana do naszego ulubionego k(g)imbabu ale też do zup, pieczonego mięsa czy sałatek. Z nasion dodatkowo wytłaczany jest olej.
Koreańska nazwa (깻잎) tłumaczona jest na angielski najczęściej jako Liść Sezamu, z którym poza smakiem jednak nie ma nic wspólnego. Japońska odmiana znana jest światu jako Shiso, którym przyozdabia się sushi i inne potrawy.
My kupiliśmy kilka wiązek świeżych liści, paczkę nasion słonecznika i zrobiliśmy z niej pesto. Nasi współlokatorzy pewnie patrzyli na początku na nas jak na wariatów, bo jak można jeść coś takiego z samym makaronem...a jednak zasmakowało im bardzo!
Globalizacja - nie ma to jak koreańsko-włoska fuzja sporządzona przez polaków.
(na patelni marynowane tofu z marchewką, grzybami jako dodatek)
Perilla is well known for anti-allergic and anti-inflammatory properties. In Poland however, it is mostly known for its nice looks on the windowsills.
In Korean cuisine one can find abundance of perilla leaves - in kimbap, various soups, fritters, stir-fries.
Korean name of our New Favourite Green (깻잎) is often translated as sesame leaf - because of resemblance of sesame seeds taste. In Japan, one can buy it by the name of Shiso serves as a sushi/sashimi ingredient.
So, we bought some perilla leaves, a package of sunflower seeds and made greyish-looking pesto. Our flatmates probably thought that we've gone bananas - how can you eat noodles only with some spread? But they really loved the taste, so cooking minimalism won.
Globalisation - there's nothing as good as Korean - Italian fusion made by Poles.
(in the frying pan --> marinated tofu+julienned carrot + king oyster mushrooms)
W ramach wyjaśnienia nazwy. UWAGA SPOILER: będzie ryba!
Chyba najszybszym jedzeniem, które można przygotować w Korei, a które przy okazji nie wytrawi dziury w przewodzie pokarmowym nadmiarem chilli, będzie doskonale sycący i bardzo smaczny kimbap vel gimbap czyli koreański kuzyn sushi.
Kimbapy mają kilka zaskakujących właściwości: 1) udają chleb - trójkątne kimbapy są sprzedawane w 7/11 w dziale 'szybka przekąska' częściej niż pakowane kanapki. 2) są najtańszym jedzeniem 3) można w nie włożyć wszystko, jeśli jest odpowiednio pokrojone. Poza tym, dzięki temu, że sprasowany glon jest natarty olejem sezamowym, kimbap wygrywa z maki sushi w kategorii smaczność.
Ah, jest jeszcze jeden plus koreańskich rolek: z bliżej nieznanych właściwości plastycznych języka, zamawianie kimbapu jest o niebo prostsze od zamawiania innych dań.
p.s
Większość jedzenia w Korei to jedzenie 'dla grup', czyli do restauracji wybiera się przynajmniej w dwie osoby. Nie ma oczywiście oficjalnego zakazu, żeby nie chodzić samemu, ale to po prostu jest dziwne (inaczej niż na zachodzie, zdecydowanie nie da się tak pozyskać nowych znajomych, nikt też się do osoby samotnej nie przysiądzie). Kimbap jest więc jedzeniem utożsamianym z jednoosobowym stołowaniem się w restauracjach - jest szybki i stanowi dobrą porcję dla jednego człowieka.
A teraz smaczek: w kimbapie opisanym jako 'warzywny' w restauracji znajdziemy też szynkę. I nie, nie fotosyntezuje.
SPOILER ALERT: IT'S NOT A VEGAN POST. AT ALL.
To explain the name of our blog, we present: <drumzzzz> KIMBAP vel gimbap, Korean cousin of sushi.
It's (so far) the cheapest full-meal we've bought here, AND it's also the only (apart of various sweet treats) food that you can eat without fear, that your intestines will suffer burning in the hell fire of chili flakes for hours after the meal.
Kimbap has few really awesome properties, like 1) it's like a sandwich. Actually in 7/11 you can buy it in the 'quick snack' section more often than 'no crust, a lot of mayo' sandwiches. And it's cheaper 2) you can put literally anything inside, it just have to be cut/ ground properly (student food, yaaaay!) 3) because of some unexplainable properties of our tongues, it's really easy to order kimbap. Unlike other dishes.
P.S
Since eating out in Korea is more like a group activity (unlike in western Europe, here you are not able to make friends in restaurant or bar coming on your own), the only places that you can meet people eating alone in, are ... kimbap places (sad, sad kimbap) . It's a bit like a healthy option for a fast food - there are Kimbap Heaven restaurants on every corner.
Korean Fun Facts: when ordering a vegetables kimbap, you actually might find inside... pieces of ham. And no, it's not a special photosynthesizing ham.